- A cóż się stanie z tymi chałupami, cośmy je widzieli przed chwilą? - zapytał Judym głosem pełnym jakiegoś jąkania się i zgrzytu (...)I nikt tego nie zrobił.
- Ja muszę rozwalić te śmierdzące nory. Nie będę patrzał, jak żyją i umierają ci od cynku. Polne kwiaty
w doniczce, to tak... To dobrze... Ale czy można? Jestem odpowiedzialny przed moim duchem, który we mnie woła: „nie pozwalam!”. Jeżeli tego nie zrobię ja, lekarz, to któż to uczyni? Tego nikt… Stefan Żeromski. Ludzie Bezdomni.
Robotnicza dzielnica powstała po roku 1880, kiedy Vereinigste Koenigs und Laudahutte uruchomił Hutę "Katarzyna" i w tym samym czasie W. Fitzner & K. Gamper uruchomili Fabrykę Kotłów Parowych.
Wzdłuż dzisiejszej ulicy
Staszica, Robotniczej i Szewczyka wybudowano kamienice, które zamieszkiwała kadra wyższego szczebla, natomiast ubodzy robotnicy zamieszkali niską zabudowę Konstantynowa. Były to parterowe budyneczki (baraki), wybudowane po najmniejszej linii oporu, z byle czego, gdzie rodziny robotnicze mieszkały stłoczone na niewielkiej powierzchni, a przez środek wąziutkich uliczek przepływał rynsztok, wydający niemiłosierny odór.
Nic więc dziwnego, że Konstantynów jeszcze przed II
Wojną Światową otrzymał nieoficjalną nazwę "Baraki".
Dzisiaj, dzielnica, jest już skanalizowana i oświetlona, na wąskich uliczkach parkują nie raz drogie samochody, jednak obraz nie wiele różni się od tego opisywanego przez Stefana Żeromskiego, dalej zauważyć można obraz maleńkich baraków, ślady po rynsztoku zachowały się, a rozbudowy, nadbudowy, oraz plątanina kabli elektrycznych, telefonicznych i innych, tworzą tak samo chaotyczny wizerunek całości jak kiedyś.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz