Każde miasto ma swoje sztandarowe punkty, które należy odwiedzić podczas wizyty - od nich postanowiliśmy zacząć nasz pobyt. Lizbona, podobnie jak Będzin położona jest na siedmiu wzgórzach, na jednym z nich zlokalizowany jest zamek i...na tym podobieństwa się kończą. Zgodnie z przekazem mitologii nimfa Kalipso, po odrzuceniu miłości przez Odyseusza - zamieniła się w węża i to właśnie w ten sposób uformowały się wzgórza Lizbony. Różnice wysokości są jeszcze większe niż w Porto, co można odczuć w nogach na koniec dnia.
Skoro zwiedzamy klasycznie - to rozpoczęliśmy od położonego nad brzegiem rzeki Tag Praca de Comercio, po środku którego stoi pomnik króla Jana I, tuż obok ogromna konstrukcja choinki, a w czasie naszej wizyty trwały przygotowania do jutrzejszej imprezy sylwestrowej.
Przeciskając się wąską ulicą w tłumie, dotarliśmy do kościoła św. Marii Magdaleny, gdzie zobaczyliśmy ekspozycję dot. Całunu Turyńskiego, jednak ze względu na zakaz fotografowania - żadnych zdjęć nie wykonałam.
Spacerując wciąż pod górę dotarliśmy do Katedry Se, oraz kościoła św. Antoniego, którego uznaje się za patrona Lizbony.
Katedra Najświętszej Maryi Panny, zbudowana w stylu romańskim w XIIIw. stoi na miejscu dawnego meczetu.
Dalszy spacer wzdłuż Rua Limoeiro zaowocował pięknym widokiem na rzekę Tag, przy kościele św. Łucji, w tym miejscu czuć atmosferę Alfamy, dzielnicy, która jako jedyna nie została zniszczona w trakcie trzęsienia ziemi, jakie nawiedziło Portugalię 1 listopada 1755r. Piękne widoki, wszechobecni grajkowie i zapach ciastek oraz kawy docierające z każdej cafeterii.
Jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów do góry, i znaleźliśmy się przed kasami Zamku św. Jerzego.
Zamek został zbudowany przez Maurów, jednak po przejęciu przez chrześcijan został przebudowany, a w XIVw. w na polecenie króla Jana I został nazwany imieniem św. Jerzego. W zamku spędziliśmy kilka godzin: podziwiając widoki na Lizbonę, odwiedziliśmy wszystkie 11 wież, a także ekspozycję archeologiczną pokazującą przeszłość zamku - od Ery Żelaza, po pałac z XV wieku.
Po zdobyciu zamku przeszliśmy od strony zachodniej Costa do Castello na Praca da Figueiraoraz Praca da Pedro IV, gdzie odbywał się Jarmark Bożonarodzeniowy.
Jarmark, nieco mniejszy niż te do których jesteśmy przyzwyczajeni w naszej części Europy - ale za to ze wszystkimi punktami obowiązkowymi, do których zaliczyć można ciastka, bibeloty oraz czerwone, grzane wino - na które się skusiliśmy.
Przy placu znajduje się ciekawy sklep - Mundo Fantástico Da Sardinha Portuguesa, w którym sprzedaje się puszki sardynek w opakowaniach zawierających rok oraz najciekawsze wydarzenie jakie w danym roku miało miejsce.