To, że Seul jest inny kulturowo, wiedzieliśmy przed wyjazdem i wydawało nam się to zupełnie oczywiste, a mimo to spotkanie z rzeczywistością wywołało u nas ogromny szok.
Dopiero na miejscu zaczęliśmy rozumieć, jak fundamentalnie jest to inna kultura.
Szacunek jest jedną z kategorii, które najsilniej ukształtowały
koreańskie społeczeństwo i nadal obecny jest w wielu aspektach życia. Dawniej Koreańczycy musieli być posłuszni
wobec swojego władcy, dzisiaj dzieci darzą szacunkiem rodziców. Panuje w Korei przekonanie, że jeśli ktoś jest
starszy (wiekiem/doświadczeniem/pozycją), to automatycznie jest
mądrzejszy i ważniejszy.
Mnie zdarzyło się wielokrotnie, że ustąpiono mi miejsce w metrze, co w warunkach polskich byłoby nie do pomyślenia.
 |
Osoby biegle władające starokoreąnskim traktowane z szacunkiem ze względu na doświadczenie, które posiadają |
Widziałam również, jak młodzi ludzie pomagali starszym osobom wnosić zakupy po schodach metra, pomagali przejść przez przejście, dla pieszych itp. i robili to zupełnie odruchowo.
Choć większość Koreańczyków jest bardzo szczupłych odnosiłam wrażenie, że niektórzy "żyją po to aby jeść", jedzą na każdym kroku, na szybko (street-food) i to bardzo dużo. A mimo tego uważają swoją kuchnię za najzdrowszą na świecie. W restauracji natomaist zamawiają ogromne porcje, którymi mogą dzielić się wszyscy. Wtedy to stół zastawiany jest masą jedzenia i taką samą ilością miseczek. Porcją dla jednej osoby, będąc w restauracji obdzieliliśmy się wszyscy.
Kultura jedzenia także nieco różni się od zachodniej. Siorbanie, mlaskanie, mówienie z pełną buzią oraz charkanie jest absolutnie dozwolona i świadczy z zadowolenia ze smaku spożywanej potrawy.
Podobnie jest z paleniem przy stole w trakcie spożywania
posiłków. Natomiast należy pamiętać by nie krzyżować pałeczek, nie pozostawiać ich
wbitych w potrawę ani nie odkładać łyżki wypukłością do góry. Po skończonym
posiłku odkłada się złożone pałeczki na stole. Nigdy na miseczce do
ryżu.
Nie ma jedzenia bez picia, którego pije się też bardzo dużo. Nalewając alkohol (najczęściej makgeolli lub soju) robi się to oburącz. Jeśli ktoś napełnia nam szklankę,
należy ją unieść (oburącz rzecz jasna).
Pijąc ze starszą osobą z
kieliszków powinno się odwrócić do niej bokiem. Kobiety spożywając mocne
trunki przeważnie zasłaniają drugą dłonią usta (takie urocze udawanie,
że robią coś złego).
Co też jest ciekawe, skład menu na śniadanie, obiad i kolację jest bardzo podobny. Bardzo nam brakowało na śniadaniu pieczywa, jakiejkolwiek wędliny czy po prostu sera. Od rana Koreańczycy spożywają, kiszone lub fermentowane kimchi, pikantne zupy, grilowane tofu, bulgogi z wołowiny, wodorosty, popijając wszystko zieloną herbatą Genmeicha, z dodatkiem prażonego ryżu i kukurydzy o posmaku... ryby.
Po takim śniadaniu, będąc na przykład w metrze, podkreślają swoje najedzenie i dobrą pracę jelit, upuszczaniem wiatrów.
W pierwszym dniu podróżowania środkami transportu publicznego, było to dla nas bardzo niekomfortowe.
Pomiędzy starszymi Koreańczykami a współczesną młodzieżą istnieje ogromna przepaść. Powojenna reforma szkolnictwa, postawiła nacisk na naukę. Na szkolnictwo i naukę państwo przeznacza 17 proc. budżetu - reszta świata trzy razy mniej (Polska niecałe 5 proc)
Obecny system szkolnictwa oparty jest na schemacie 6-3-3-4, na który
składają się: 6 lat obowiązkowej nauki w szkole podstawowej dla dzieci w
wieku od 6 do 11 lat, 3 lata nauki w gimnazjum dla dzieci w wieku 12 do
14 lat, oraz 3 lata nauki w szkołach średnich dla młodzieży w wieku od
15 d 17 lat. Ponadto młodzież może kontynuować naukę na uniwersytetach
przez kolejne 4 lata albo w cztero-, trzy- lub dwuletnich kolegiach.
Koreański rok szkolny zaczyna się w marcu. Wakacje zimowe trwają około 3 miesięcy, a letnie 1,5.
Dzieci od maleńkiego mają pełno zajęć pozalekcyjnych, bowiem "wyścig szczurów" zaczyna się już na etapie przedszkola (które zaczyna się od drugiego roku życia), kiedy to matki z
niezwykłą wnikliwością porównują oferty przedszkoli (czy oferują
wystarczająco dużo zajęć pozalekcyjnych, wliczane są zajęcia z języków
obcych etc.)
Dzieci idą do szkoły na 9, wracają o 15, wcześniej odwiedzając restauracje typu MC'Donalds (dlatego młode Koreanki i Koreańczycy, już do najszczuplejszych nie należą).
Jednakże, w rzeczywistości, w zależności od tego na
ile i na jakie zajęcia dodatkowe stać rodziców, uczniowie wracają do
domów o bardzo późnych porach (w skrajnych przypadkach około północy).
Jednak podkreślić należy, że kompleksy szkół są bardzo nowoczesne i rozbudowane, nierzadko posiadają bardzo bogatą infrastrukturę sportową i rekreacyjną. Polscy uczniowie mogą im tyko pozazdrościć.
Często uczniowie decydują się na naukę w szkolnej
bibliotece, lub bibliotekach publicznych (studiując starokoreański), gdzie również przesiadują do późnych godzin
nocnych.
Program nauczania w szkołach podstawowych jest podobny jak w Polsce i jest podzielony jest na 9
przedmiotów: etyka, język koreański, język angielski, nauka o społeczeństwie, matematyka,
nauki przyrodnicze (biologia, chemia, fizyka), wychowanie fizyczne,
wychowanie muzyczne, wychowanie plastyczne i zajęcia
praktyczno-techniczne.
Wykształconą, wyemancypowaną młodzież, charakteryzuje swobodny
casual (styl uliczny) uparty na luzie, swobodzie i zabawie. Dozwolone są wszelkiego typu eksperymenty z kolorami i wzorami. Całość
ma wyglądać na niewymuszoną grę strojem, pozorną niedbałość i
przypadkowość połączeń.
Do tego różnokolorowe włosy (niebieskie, zielone, różowe), ostry makijaż i manicure.
Charakterystyczny jest także
bohemian style, czyli styl koreańskiej bohemy. Występują tutaj
wszystkie wyżej wymienione cechy, ale w maksymalnym natężeniu. To jakby
połączony styl rockmana z paryskim kloszardem. Przykrótkie spodnie rurki, bose stopy i lakierki, dwie rozpięte koszule i marynarka z przydługimi rękawami.
W koreańskiej telewizji udało mi się przyuważyć kilkanaście programów dotyczących mody i zasad ubierania się.
Wszystkich cechuje droga biżuteria oraz błyszczące smartfony rodzimych firm Samsung oraz LG.
Jeżeli już o telefonii komórkowej mowa, Seul do 2017 roku ma być miastem oferującym darmowe Wi-Fi we wszystkich miejscach publicznych. Władze Seulu zapewniają, że internet będzie bardzo szybki, ale jakoś
ciężko mi w to uwierzyć biorąc pod uwagę bardzo ciekawy system okablowania miasta (wszędzie). Jest to moim zdaniem największą bolączką miasta.
Krążąc ulicami Seulu, obserwowaliśmy, różne detale infrastruktury i architektury miejskiej.
 |
Największa ilość reklam na 1 m2 powierzchni |
 |
Hydranty przeciwpożarowe |
 |
Nietypowe instalacje |
 |
Tabliczki na budynkach... |
 |
Ulice... |
 |
Skrzyżowania... |
 |
Nietypowe windy... |
A także uliczne stragany z różnym badziewiem i jedzeniem,
oraz fragmenty zieleni miejskiej
i pomniki